Wyskok z pracy.
Tak, jak Jurkowi, udało mi się też dwa dni pracy „zamienić” na urlop. No, przy dużej porcji wyobraźni…
Byłam we Freiburgu, w Schwarzwaldzie, gdzie spędziliśmy przed laty kilka miłych, rodzinnych urlopów, ale tym razem na szkoleniu, w Akademii Caritasu (ośrodek kwalifikacyjny opieki socjalnej i zdrowotnej). Trzeba pakować do głowy, dopóki coś wchodzi i zapełniać wolne miejsca, zanim zacznie się sypać sieczka. Te dni były bardzo intensywne, od 9:00 do 17:00 pilnie chłonęliśmy, co nam kazali.
Ale po zajęciach poszłam sobie na spacer do centrum, zrobiłam parę zdjęć, kupiłam sobie spontanicznie nowa torebkę, przecież dziewczynki potrzebują parę… i trzy godziny raz-dwa minęły.
Wieczorem, (w pokoju, ok 6 m², bez TV) „odrobiłam jeszcze lekcje na jutro”.
Freiburg ma ładne centrum, rośnie tam dekoracyjnie jeszcze więcej palm, niż u nas. Ulice są pocięte kanałami, w których płynie woda i trzeba uważać, żeby nie wpaść i nie pomoczyć butów. Ale tym razem już wodę zakręcili. Na ulicach słyszy się często język francuski, co przypomina fakt, ze granica w pobliżu.
Wieczory wykorzystałam też na książkę „Mistrz ciętej riposty” (Frankfort, Fanning), którą dostałam na drogę od polskiej koleżanki. Asertywność – to opracowany temat, słowa nie znałam, ale sedno było mi już z wielu źródeł, również zawodowych, znane i stosuję je (ale bądźmy szczerzy, nie zawsze się udaje). Nie znaczy Nie i Tak znaczy Tak, jak dyplomatycznie bronić swoich praw. Polecam.
*** Nauka jest sprawą wielkich. Maluczkim dostają się nauczki. (St. Jerzy Lec)***